„Buszujący w zbożu” J.D. Salingera

salinger - source - https://www.timesofisrael.com/

„Buszujący w zbożu” to zdecydowanie jedna z tych książek, która zmieniła moje życie. Przeczytałam ją w liceum lub wcześniej i poczułam ogromne porozumienie z głównym bohaterem, który przyjmuje postawę protestu wobec świata dorosłych, nie zgadza się na panującą w nim obłudę, brak prawdziwych idei, autorytetów i wartości. W moim odczuciu to nie jest zwykła młodzieżowa powieść. Wydana w 1951 roku początkowo dla dorosłych czytelników, obecnie znajduje się na liście lektur licealnych i szkół wyższych we wszystkich krajach anglojęzycznych. Następnie przetłumaczona została na niemalże wszystkie ważniejsze języki świata i od razu stała się kultową pozycją dla nastolatków. Dlaczego? Co jest w niej tak wyjątkowego?

Holdena Caulfielda nonkonformista naszych czasów

Zacznijmy od krótkiego bio autora. Jerome David Salinger urodził się w 1919 r.w Nowym Jorku. W czasie II wojny światowej był żołnierzem. Wielki rozgłos przyniosła mu właśnie książka „Buszujący w zbożu”, ponieważ uznawana była za głos powojennego pokolenia, buntującego się przeciwko obowiązującemu stylowi życia. Wzbudziła ona tak wiele kontrowersji, że stała się książką zakazaną!

Cała powieść krąży wokół losów i przemyśleń szesnastoletniego Holdena Caulfielda, czyli głównego bohatera książki „Buszujący w zbożu”. Jest on z natury nonkonformistą, który zostaje usunięty z trzech kolejnych szkół. Nie potrafi pogodzić się z wszechogarniającą go głupotą, zakłamaniem i snobizmem. Szkoła staje się dla niego symbolem banału, przeciętności, miejscem, gdzie nie kształci się indywidualności.

„Kombinowałem, że nadałbym się na przykład do obsługi stacji benzynowej, mógłbym pompować benzynę do samochodów. Zresztą było mi wszystko jedno, jaką pracę dostanę. Byle nikt mnie nie znał, bylem ja nawzajem nie znał nikogo. Wymyśliłem sobie na to sposób: będę udawał głuchoniemego. Jako głuchoniemy nie będę musiał prowadzić z nikim głupich rozmów bez sensu. Kto będzie miał do mnie interes, napisze kilka słów na kartce i podsunie mi pod oczy. Prędko się ludziom takie rozmówki sprzykrzą i dadzą mi święty spokój aż do końca życia.”

Zostaje odesłany do domu, jednak zanim wróci do rodziny postanawia „buszować” po Nowym Jorku. Jego wędrówki stają się okazją do konfrontacji ze wspomnieniami, pragnieniami i światem dorosłych, który jest totalnym przeciwieństwem dziecinnej naiwności oraz szczerości.

„Może stanie się tak, że mając lat trzydzieści będziesz siedział gdzieś przy barze i z nienawiścią patrzał na każdego wchodzącego gościa, który sądząc z wyglądu, grywał w college’u w piłkę nożną. A może zdobędziesz tyle wykształcenia, żeby znienawidzić ludzi wyrażających się niegramatycznie. A może skończysz w jakimś biurze, gdzie będziesz rzucał spinaczami w najbliższą stenotypistkę”

W czasie zwiedzania miasta często snuje przemyślenia i refleksje, które zamieszcza w swej opowieści. Często są one kreatywne, dowodzące bardzo wybujałej wyobraźni. Podczas czytania, czułam, że jego podejście do życia jest bardzo zbliżone do mojego, bowiem bohater wykazuje się spostrzegawczością, umiejętnością bardzo krytycznego, wręcz ironicznego spojrzenia na świat oraz ludzi.

Jeśli ktoś przyłapie kogoś, co buszuje w zbożu…

Książkę J. D. Salingera pochłonęłam jednym tchem. Zakochałam się w niej. Sposób narracji, lekki strumień świadomości i ironia są dla mnie mistrzowskie. Nie znam innego takiego tekstu, który w tak inteligentny sposób oddaje emocje zbuntowanego, zagubionego nastolatka. Nie ma tu wyszukanych słów, niesamowicie głębokich porównań czy zawiłych historii. Są za to proste, szczere myśli, które jednak zostają z tobą na dłużej. „Buszujący w zbożu” jest dla mnie również trochę powieścią o poszukiwaniu sensu życia. Może wręcz metaforą podróży – tej dosłownej, ale i tej wewnętrznej, w której Holeden ma odwagę wyrazić swoje głębokie zwątpienie w wartość otaczającej go rzeczywistości.

„Gra, a jakże. Ładna gra! Jeżeli znalazłeś się po tej stronie, po której są asy, to i owszem, można grać, przyznaję. Ale jeżeli trafiłeś na drugą stronę, gdzie nie ma ani jednego asa – to co to za gra? Guzik. Nie ma gry.”

Warto podkreślić, że bohater jest w wieku, w którym staje się na granicy dzieciństwa i dorosłości. Dlatego dla mnie „Buszujący w zbożu” to także opowieść o zgubionych autorytetach. Brak wzorców do naśladowania, brak zaufania dla dorosłych, ogromna niemoc i zwątpienie. Często Holden „upala się” uciekając od realnego świata, zagłębia się w infantylnych fantazjach, pragnie pozostać wciąż beztroskim dzieckiem. Natomiast z drugiej strony ma świadomość, że procesu dorastania.Musi zacząć myśleć o przyszłości, przez co towarzyszy mu ciągły lęk, że dokona złych wyborów, popełni błąd, zaważający na całym życiu. Kto z nas tak nie miał? A może nadal się zastanawia nad słusznością swojej drogi?

Uważam, że niezależnie od wieku, w którym czytamy „Buszującego…” każdy znajdzie tu przesłanie dla siebie. Im jesteśmy starsi, tym bardziej skupiamy się na głębszym, metaforycznym przesłaniu autora. Jestem miłośniczką twórczości Salingera i jego skłonności do obrony niezależności jednostki.Komu polecam tę powieść? Absolutnie wszystkim – od nastolatków, dorosłych, zabieganych, po ludzi starszych.

Zobacz podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *